Kościół pw. św. Bartłomieja w Miłomłynie to wyjątkowy zabytek Warmii i Mazur, łączący w sobie elementy gotyku i neogotyku oraz bogatą historię sięgającą średniowiecza. Pierwsza świątynia w Miłomłynie powstała około 1335 roku i została konsekrowana w 1341 roku. Przez wieki była wielokrotnie przebudowywana, jednak pod koniec XIX wieku jej stan techniczny wymusił budowę nowego kościoła. W latach 1898–1901, pod kierunkiem mistrza murarskiego Krupskiego z Ostródy, wzniesiono nową neogotycką świątynię z czerwonej cegły. Zachowano fragmenty poprzedniego kościoła, w tym gotycką dzwonnicę z 1341 roku oraz część muru północnej nawy. Początkowo kościół służył społeczności protestanckiej, a po II wojnie światowej został przekazany katolikom. Parafia rzymskokatolicka została erygowana 15 lutego 1962 roku.
Architektura i wyposażenie
Kościół jest jednonawowy, zbudowany na planie prostokąta o wymiarach 35,3 × 18,7 m. Charakteryzuje się schodkowymi szczytami, oszkarpowanym korpusem i półkolistymi wnękami. Wnętrze zdobią łukowe sklepienia z malowanego drewna. Zachowało się wiele elementów wyposażenia z poprzedniej świątyni, m.in.:
późnobarokowy ołtarz główny z 1718 roku, wykonany przez królewieckich mistrzów Johanna Döbela i Isaaka Rigę,
ambona z 1715 roku, ozdobiona postaciami Mojżesza, Chrystusa, św. Jana i św. Piotra,
kamienna chrzcielnica z przełomu XIV i XV wieku,
organy z 1901 roku, wykonane przez firmę A. Terletzki i Ed. Wittek z Elbląga,
witraże z 1901 roku, przedstawiające sceny biblijne, wykonane w zakładzie Ferdynanda Müllera w Quedlinburgu.
Na tylnej ścianie kościoła znajduje się epitafium protestanckiego biskupa diecezji pomezańskiej, Jerzego von Venedigera, zmarłego w 1574 roku.
2 Responses
Jestem byłym mieszkańcem okolic Miłomłyna. Od momentu przyjęcia praw miejskich, moja rodzinna miejscowość została wchłonięta w granice miasta. Od 25 lat nie mieszkam w Miłomłynie, ale z nostalgią i tęsknotą spoglądam w czas gdy istniały tam Cegielnia i Mieszalnia Pasz, a w kościele oprócz pięknych witraży, ołtarza, kazalnicy z której za czasów mojej młodości głoszone były kazania i wspaniałych organów, ściany ozdobione były ślicznymi wzorami i malunkami na których można było zawiesić oko. Niestety, podczas remontu zamalowano wszystko. Nie ma już aniołków o pyzatych buziach, Nie ma Archanioła z pofalowanym mieczem nad ołtarzem. Nie ma innych ozdobnych, zamalowanych emulsją figur. Kto wyraził zgodę na dewastację- bo tak trzeba to nazwać- zabytku? Niewiele można znaleźć starych zdjęć wnętrza kościoła. Pamiętam pamiątkowe zdjęcie z lat ok. 60-70. Coś na podobę kartki pocztowej wydanej z okazji jakiejś rocznicy. Mieliśmy takie w domu, ale po śmierci mojej mamy zdjęcia zabrało moje rodzeństwo i nie chcąc się dzielić, nie przyznają się. Zdaję sobie sprawę, że odsłonięcie tego co zostało zamalowane byłoby kosztowne, nie mniej, kościół , jako zabytek , zyskałby bardzo na atrakcyjności turystycznej.
Dziękuję za ciekawy, ale i zarazem smutny wątek, który nie jest osamotniony. W Polsce takich przykładów mamy bardzo dużo. Zakładanie wież telekomunikacyjnych na zbytkowych kościołach. Znikanie detali z murów kościelnych np. Pogorzała Wieś, gdzie po renowacji zniknęła bardzo stara tabliczka (chyba ubezpieczeniowa).